01.07.2017 W kinie na Minionkach
Dzisiejsze przedpołudnie spędziliśmy w towarzystwie Gru, Dru i Minionków. Stanisław nie mógł się doczekać premiery i już wczoraj oświadczył „mama, tata zapraszam was do kina na Minionki”! Skoro Syn zapraszał po prostu nie wypadało nie skorzystać, tym bardziej, że było to nasze pierwsze rodzinne wyjście do kina.
I nam i Staszkowi film się podobał. Najważniejsze, że Staś wytrzymał cały seans – choć momentami było za głośno, a pod koniec musiał już wstać z fotela, trochę poskakać, potańczyć i zmienić miejsce (usiadł na schodach) Przez większą część ponad 1,5 godzinnego seansu był jednak zaskakująco spokojny i skupiony na filmie (świetnie zapamiętał o co chodziło w historii i jak mieli na imię wszyscy bohaterowie)
Po kinie spacerowaliśmy po Manufakturze
I Stanisław dostał Minionkowe gadżety
Niestety znów okazało się, że zbyt wiele wrażeń i atrakcji, w połączeniu ze zbyt długą koncentracją uwagi oraz zbyt dużym hałasem i obrazem w kinie było wyzwaniem dla staszkowego układ nerwowego. Staś ma czasem kłopoty z kontrolowaniem emocji i zdarza się, że gdy dużo się dzieje, gdy doświadcza jakiś intensywnych przeżyć odreagowuje złością – jest zmęczony i niegrzeczny. Mieliśmy więc intensywne popołudnie, bo wszystko było na nie, ale w sumie najważniejsze, że Stanisław, zasypiając, mówił o tym, że w kinie było bardzo fajnie.