05.09.2016 Pierwsza infekcja Przedszkolaka i rozterki Matki :(

Czemu tak jest, że niedobre przeczucia, tak jak złe prognozy zwykle się sprawdzają (?) 😕
Po nocnym deszczu przyszło ochłodzenie i wrześniowe lato się skończyło, a Stasia zamiast do przedszkola zawieźliśmy do lekarza…
Kurcze, wiedziałam, że Staszek w przedszkolu zacznie chorować… Wszyscy mnie przecież ostrzegali, że pójście do przedszkola zawsze wiąże się z infekcjami i że system odporności musi się kształtować przez przechorowywanie, ale nie spodziewałam się, że trafi to w nas tak szybko – po dwóch dniach, po 10 godzinach w przedszkolu i to jeszcze przed tzw. „sezonem infekcyjnym”, gdy wszyscy kichają i kaszlą…
Jeszcze w weekend Staszek miał super humor i dużo aktywności na świeżym powietrzu (grał w piłkę, jeździł „motorkiem” i z dumą pchał dziecięcy wózek, gdy spacerowaliśmy z najmłodszym 5.miesięcznym sąsiadem Jasiem), a w nocy z niedzieli na poniedziałek mokry kaszel i gorączka.
Docent Paśnik, który walczy o odporność Staszka i u którego dziś byliśmy stwierdził, że nie jest najgorzej, że to typowa wirusówka związana z nową florą bakteryjną, po zetknięciu z którą system odpornościowy Staszka zareagował. Zbijamy więc gorączkę (na szczęście nie tak wysoką jak przy epizodach gorączki, które zdarzyły się latem) i walczymy by Staś cokolwiek zjadł (totalny brak apetytu) i wypił syrop z czarnego bzu Sambucol. Póki co docent Paśnik nie zlecił żadnych silniejszych leków i nawet powiedział, że jest szansa, że ta infekcja szybko minie i w drugiej połowie tygodnia Staś będzie mógł wrócić do dzieci – dziś trudno mi w to uwierzyć… Na szczęście „zielone światło” dla przedszkola nie zostało cofnięte chociaż muszę przyznać, że jak patrzę teraz na Stasia, na to jak się męczy próbując odkrztusić gluta, który mu spływa po tylniej ścianie gardła, to zaczynam mieć wątpliwości 😐 Naprawdę cała moja radość z fajnej adaptacji Stasia w przedszkolu zniknęła zupełnie :?😩😦
Wiem, wiem – powinnam być silną matką, od której Stanisław będzie czerpać siłę i odwagę, ale prawda jest zupełnie inna… Stres mnie zżera, w głowie piszą się same czarne scenariusze (że w przedszkolu Staś będzie ciągle chorował, mimo że wybraliśmy takie, w których ozonuje się pomieszczenia, a grupy liczą mniej niż 15 osób) i mnożą się wątpliwości co do tego, czy Staszek powinien już zostać przedszkolakiem. Znów trwa we mnie wewnętrzna walka między sercem a rozumem. Rozum podsuwa racjonalne argumenty i fakty – że Staszek nudzi się w domu, że lgnie do dzieci, że być może zrobilibyśmu Mu krzywdę izolując Go w domu i że jeśli nie damu Mu szansy na wychorowanie się w przedszkolu zacznie chorować w szkole, ale serce matki krzyczy jedno – Staś ma być zdrowy, nienawidzę jak Staś choruje i każda, nawet drobna infekcja mnie przeraża.
Ech, trudny czas przed nami bo chorowanie to jedno, ale leczenie to drugie – podawanie Stasiowi leków jest wyzwaniem i cały czas mam z tyłu głowy paniczny lęk, że w końcu to się skończy szpitalem i kroplówkami, zastrzykami…

Stasieńku, wracaj szybko do zdrowia

I niech znów będzie jak w weekend wesoło, słonecznie, spacerowo

Staś i Jaś

Comments

Dodaj komentarz

Social Media Auto Publish Powered By : XYZScripts.com

W ramach naszej witryny stosujemy pliki cookies w celu świadczenia Państwu usług na najwyższym poziomie, w tym w sposób dostosowany do indywidualnych potrzeb. Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zamieszczane w Państwa urządzeniu końcowym. Możecie Państwo dokonać w każdym czasie zmiany ustawień dotyczących cookies. WIĘCEJ

The cookie settings on this website are set to "allow cookies" to give you the best browsing experience possible. If you continue to use this website without changing your cookie settings or you click "Accept" below then you are consenting to this.

Close